Laki Penan

Pewnego wieczora siedząc w knajpie w Beladze zaczęliśmy niewinna rozmowę z pewnym ciekawym człowiekiem z ciekawą kapitańską czapką na głowie. Rozmawialiśmy o atrakcjach turystycznych, o wyprawach do dżungli, o ludach zamieszkujących Sarawak, o polowaniach. Od słowa do słowa doszliśmy do tematu nomadycznego plemienia zamieszkującego Sarawak. Kapitan zdradził nam, że polując po drugiej stronie tamy, nieraz natknął się na ubranych w tradycyjne przepaski, półdzikich, ale zawsze pokojowo nastawionych Penanów. Niegdyś zamieszkiwali oni tereny dzisiaj zalane wodą i odgrodzone tamą.

Od tego momentu Zbyszek został owładnięty marzeniem o zrobieniu filmu dokumentalnego o społeczności Penan i problemach z jakimi się borykają, wciąż pozbawiani lasów, które zapewniają im pożywienie i schronienie. Wciąż spychani na coraz mniejsze tereny, uboższe w pokarm mają dwa wyjścia: życie, które jest namiastką tego tradycyjnego albo takie w miasteczku, w domu z blaszanym dachem.

Jeszcze na początku lat osiemdziesiątych ponad połowa stanu Sarawak pokryta była pierwotnym lasem, w którym zamieszkiwało kilka społeczności,, m.in.: Kelabit, Iban, Kenyah, Kayan, Punan i Penan. Spośród nich tylko Penan prowadzili koczowniczy tryb życia. Prowadzili, bo obecnie została grupa około 300 Penanow, która stara się żyć w sposób tradycyjny. Utrudniają im to tysiące buldożerów i pił, które każdego dnia wygryzają i rozjeżdżają dżunglę kawałek po kawałku.

Ta makabryczna uczta trwa już od ponad trzydziestu lat, zamieniając Sarawak w gigantyczną uprawę olejowca i kauczuku. Przez ten czas rząd Malezji stara się „ucywilizować” Penanów, dając im szanse na „normalne” życie. Normalne czyli bez tradycyjnych wartości, w warunkach nie rzadko ubogich. Lud Penan jest z natury bardzo pokojowy i posiada niesamowitą mądrość i umiejętność życia w harmonia z przyrodą. Nomadyczny sposób życia wiąże się z szacunkiem do lasu, który jest własnością nie ludzi, a duchów i trzeba mu dać czas, aby po mocnym eksploatowaniu mógł odżyć i znów wypełnić się pożywieniem.

Penanowie, z natury łagodni, sami nie sprzeciwiali się zbyt ostro machnie gospodarczej Malezji i Sarawaku. Dopiero pojawianie wkroczenie w ich świat pewnego Szwajcara zmieniło oblicze ich sposobu walki.

Bruno Manser człowiek wrażliwy, inteligentny pacyfista, który przybył do Sarawaku aby studiować tutejszą przyrodę, szybko zwrócił swe spojrzenie ku Penanom i ich problemom. W latach 1984-1990 żył z nimi w dżungli. Porzuciwszy cywilizację stał się Laki Penan czyli dosłownie Człowiek z ludu Penan. Przez sześć lat posiadł tajniki przeżycia w dżungli i pomógł Penanom podjąć pokojową walkę o prawo do życia swojego i dżungli. Od połowy lat osiemdziesiątych Penanowie zaczęli tworzyć żywe barykady, które stawały na drodze niszczycielskich machin, a co za tym idzie władzy Sarawaku i wielkich światowych koncernów. Później dołączyły do nich inne społeczności. Wycinka lasów często ustawała na kilka miesięcy, ale opór odważnych ludzi rozgramiany był zwykle w brutalny sposób przez wojsko. Na krótką chwilę, za sprawą ekscentrycznego Szwajcara, cały świat zwrócił swe oczy w stronę Borneo. A on sam stał się wrogiem publicznym numer jeden dla premiera stanu Sarawak Sri Abdula Taib Mahmuda, który wysłał w głąb interioru siły specjalne mające pochwycić kłopotliwego europejczyka. Manser obawiając się o życie swoje i przyjaciół zbiegł do sąsiedniego Brunei, a stamtąd do Szwajcarii, gdzie zaczął nowy międzynarodowy etap walki. Założył niekomercyjną organizację Bruno Manser Fonds, która do dziś dnia jestem głównym głosem ludu Penan w wielkim świecie. Obecnie trwają starania o przyznanie Penanom znacznego kawałka ziemi, aby mogli na nim żyć po swojemu.

Przez dziesięć lat Bruno toczył światowe rozgrywki o Borneo i ludzi ze swojego plemienia. Walkę toczył też wewnątrz siebie, bo tęsknota do dawnego życia nie dawała mu spokoju. W roku 1999 wrócił do Malezji i zmotoryzowanym szybowcem świadomie wylądował w Kuchingu obok domu premiera Abdula Taib Mahmuda. W rezultacie czego został pojmany i deportowany do Szwajcarii. Rok później nielegalnie przekroczył granicę Sarawaku od strony Indonezyjskiej i rozpoczął swą pielgrzymkę do prawdziwego domu. Podczas drogi nie czuł się zbyt dobrze, doskwierały mu choroby, o czym donosił w listach do Szwajcarii. Ostatnią wiadomość wysłał z Bario i ślad po nim zaginął.

Oficjalnie zaginął, ale mieszkańcy Bario maja inne teorie na ten temat. Podczas pobytu tam usłyszeliśmy wiele ciekawych historii i legend, którymi obrosną Manser i jego spektakularna ucieczka przed siłami rządowymi. Niestety nie mogę zdradzić szczegółów ciekawostek o których się dowiedzieliśmy, gdyż obiecaliśmy milczenie. Legenda Bruno Mansera jeszcze długo pozostanie żywa.

Category:

Blog

Tags:

, , , , , ,