Mumbai – miasto śmieci, szczurów i drogich hoteli

Osobiście radzę omijać Mumbai szerokim łukiem. My nie mogliśmy tego zrobić, ponieważ rodzice Zbyszka wracali stąd do Polski, a Ula, Zbyszek i ja następnego dnia odlatywaliśmy do Kathmandu.

Kiedy wjeżdża się pociągiem do Mumbaju, z jego okien ogląda się slumsy i tony śmieci, po których spacerują w poszukiwaniu pożywienia ludzie, psy, świnie, krowy i miliony szczurów. Centrum to kilka ulic z pokolonialnymi zabytkami, w których mościli się bogacze tamtych czasów, popijali herbatki, dyskutowali o błahostkach i grali w krykieta. Miłość do tej gry zaszczepili w Indusach jak przyzwyczajenie do herbaty z mlekiem. Krykiet króluje tu na każdym boisku. Główne zabytki Mumbaju to oczywiście brama Indii (przez którą odpłynęli Anglicy) i słynne hotele Taj Mahal oraz Tower.

Trzeba było nam tutaj spędzić dwa dni i dwie noce. Taniego hotelu szukaliśmy długo, a jak już znaleźliśmy to okazało się, że kosztuje 1050 rupii (ponad 40 zł) za pokój, a raczej norę bez okien, wielkości 2×2. Tak wysokiej ceny, za taki „syf” nie płaciliśmy jeszcze nigdzie i nigdy w Indiach. Poza tym właściciel zachowywał się jakby posiadał co najmniej Hiltona. Zażyczył sobie dodatkowych pieniędzy za to, że rodzice Zbyszka przeczekają u nas, w wynajętym pokoju 2 godziny, które zostały do odjazdu pociągu na lotnisko. Przy tym był bardzo niemiły i zachowywał się jakbyśmy byli na jego łasce. Na szczęście po krótkiej, odpowiednio poprowadzonej przez nas rozmowie, spuścił z tonu i zamienił się z potwora w człowieka. ;-)

W tym miejscu rozeszły się drogi naszej podróżującej po Indiach ekipy. Państwo Bodzkowie wrócili do zimnej, pochmurnej Polski z ciepłymi, miłymi wspomnieniami. A nasza trójca zaczęła w Nepalu etap poszukiwań tematów do filmów Stacji za Horyzontem.

Category:

Blog

Tags:

, , ,