W cieniu Pełnej Pożywienia, czyli Annapurny – trekking

Na początku nogi się męczyły. zwłaszcza gdy musiały pokonywać wielkie kamienne stopnie, którymi usłane są himalajskie drogi. Później kazaliśmy im chodzić „systemem zygzakowym”, który podpatrzyliśmy u miejscowych. Kiedy nie bierze się stopnia na wprost, a z ukosa, wtedy nogi robią mniejszy krok. Poza tym sił dodawała nam także duma, która podpowiadała: „Spójrz na tych porterów, którzy wnoszą po dwa, trzy plecaki i nie narzekają, a jeszcze przy tym mają siły żeby śpiewać i śmiać się”. O tak, turyści potrafią być okrutni i wrzucić na plecy swego portera prawdziwe cężary. My nie korzystaliśmy z żadnej pomocy: ani przewodnika, ani tragarza. Nie ma się oczywiście czym szczycić, ale jest pewna satysfakcja we wnoszeniu swoich brudnych skarpet, koszulek i wody na tysiące metrów w górę, podczas gdy inni jak motylki wyfruwają bez obciążenia. Ale byli i tacy którzy wnosili flagi swoich państw, jak jeden Chińczyk, który śpiewał przy tym głośno patriotyczne pieśni. Zdarzały się też panie podążające w koralach i zdobnych bluzkach. Często te napotkane na szlaku osoby, spotykaliśmy po raz kolejny wieczorem w hotelach.

Standard miejsc noclegowych był raczej na jednym poziomie. Nam udawało się z tego poziomu korzystać za darmo, a raczej za umowę, że będziemy się stołować tam, gdzie śpimy. Płaciliśmy jedynie na Annapurna Base Camp, tylko tam Zbyszkowe umiejętności negocjacyjne nie podołały. Wszędzie indziej używał wszelakich sposobów. Raz jeden nawet rozkochał w sobie Amritę, która gotowała najlepsze spaghetti i robiła pyszną sałatkę, a także rządziła w „Buddha Guest House” w Bamboo. Za każdym razem gdy łapała go za kolanko czułam ukłucie zazdrości, ale znosiłam to dzielnie w imię pysznego jedzenia :-) Natomiast w hoteliku w Chiulle wraz z Ulą przekonał gospodarzy aby urządzili mi urodziny, na które stawiła się cała rodzina, para Amerykanów i ich przewodnik. Za udane przyjęcie musiałam postawić alkohol dla dorosłych i coca-colę dla dzieciaków, które zostały raczej zmuszone do jej wypicia przez dorosłych. Kiedy spożywały „cornom wode” można było zaobserwować jak ich buźki wykrzywiały się, a noski wykręcały na wszystkie strony, gdy nieznośne bąbelki wpadały do dziurek. Za ten niedobry napój podziękowały jednak ładnie, nakłonione do tego przez rodzicielskie upomnienie.

Przez cały treking „ciupaliśmy” w UNO – grę karcianą zakupioną w Indiach, do której zapałaliśmy nagle miłością. Pasją tą zaraziliśmy pewnych portierów i przewodnika, którzy przez kilka dni spali w tych samych hotelach co my. Gdy tylko mogli, wymykali się swojemu szefowi i Amerykanom, z którymi szli i oddawali, wraz z nami, namiętności UNO. Polubili nas do tego stopnia, że gdy dostali resztki pizzy nie dojedzonej przez amerykanów, to ochoczo się nią z nami podzielili.

Kolejnym motywem przewodnim trekkingu było kręcenie relacji z jego etapów. Czy deszcz, czy śnieg, mróz, wiatr, wschód, czy zachód słońca, Zbychu dzielnie podążał z kamerą, a ja mniej dzielnie udawałam dziennikarkę. Ula natomiast zawsze była głodna i narzekała tylko wtedy kiedy była głodna:-) Ja utyskiwałam trochę częściej, bo taka już ma natura. Nie narzekałam tylko raz, kiedy przez swą niezdarność wykąpałam się w zimnym górskim potoku (nie zauważyłam mostu:-) i jeszcze raz gdy z własnej woli wskoczyłam do gorących źródeł w Jinudanda.

Wszystkim naszym zmaganiom towarzyszyły widoki nie z tej ziemi. Obrazki z fototapety, zielone wioski w dolinach z białymi górami w tle i groźne, piękne w swej surowości podnóża gigantów, z których czasem spływają lawiny, niczym łzy samotności. Jedną taką łzę udało nam się zobaczyć. Na szczęście po tym jak wypłynęła z oka smutnej „Anny Purny”, zatrzymała się na jednej ze zmarszczek przy jej garbatym nosie.

Siostry Stokłosianki zauroczone były tą sielską stroną Himalajów, natomiast Pana Bodzka porwały księżycowe widoki wyższych partii i chciał on wędrować jeszcze dalej i jeszcze dłużej. Jednak marudne, paskudne siostry miały już dosyć i chciały spędzić Wigilię w ciepłych, miejskich oparach Pokhary.

Category:

Blog

Tags:

, , ,