W stronę oceanu – Nieturystyczne plaże w Birmie.

Po tygodniu w Thabarwa, 21 stycznia, ja i Ula stwierdziłyśmy, że czas ruszyć dalej. Zbyszek postanowił zostać jeszcze trzy dni i kręcić materiał, a my rozwinęłyśmy żagle i pognały wprost nad ocean. Do Rangunu podrzuciłyśmy się z ekipą jadącą na zbieranie jałmużny. Przy okazji pomogłyśmy po raz ostatni w noszeniu „łupów”.

Później autobusem (7$, 5h) pojechałyśmy do Patheinu – małej, właściwie nieciekawej miejscowości słynącej przede wszystkim z produkcji ręcznie malowanych, kolorowych parasolek przeciwsłonecznych i kompleksu świątyń. Zaskoczyły nas tam bardzo drogie noclegi. Spałyśmy w obskurnej norze za 6 dolarów od osoby. Następnego dnia z rana wskoczyłyśmy do busa zapakowanego po brzegi ludźmi i towarami, który poturlał się przez wzgórza do Chaungtha. Normalnie tę trasę można pokonać w godzinę, nam zajęło to trzy godziny i kosztowało po 3000 kyat, czyli 11 zł.

Plaże Chaungtha nie są jeszcze popularne wśród turystów zagranicznych, dlatego szczerze je polecamy. Niższe niż wszędzie ceny (nocleg w dobrych warunkach za 5$) i wyjątkowy klimat. Przyjeżdżają tutaj głównie zamożniejsi Birmańczycy, którzy, nieważne w jakim są wieku, cieszą się morzem jak dzieci. Wskakują do niego w ubraniach lub strojach kąpielowych wyglądających jak te z 20-lecia międzywojennego, z dętkami na biodrach lub brzuchach. Letnicy z Birmy nie potrafią pływać, co zapewniło nam śmieszne widoki wielkich panów w kołach do pływania. Z drugiej strony my i kilku innych białych turystów też byliśmy nie lada gratką, opalając się w strojach kąpielowych.

Charakterystycznym elementem tutejszych plaż są złocone pagody, obmywane przez fale morskie, rozsiane co kilka kilometrów oraz stosy czarnych dętek do pływania. To zdecydowanie najlepsze plaże Birmy, dla tych, którzy nie lubią tego charakterystycznego backpackerskiego stylu białych turystów panoszących się choćby na wyspach sąsiedniej Tajlandii.

Category:

Blog

Tags:

, , , , ,